<?xml version="1.0"?>
<rss version="2.0">
   <channel>
      <title>Odyseja Piątkowa  by Momo</title>
      <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s</link>
      <description></description>
      <language>en-us</language>
      <pubDate>2025-06-10 11:58:12 UTC</pubDate>
      <lastBuildDate>2025-06-12 12:33:47 UTC</lastBuildDate>
      <webMaster>hello@padlet.com</webMaster>
      <image>
         <url></url>
      </image>
      <item>
         <title>XXI</title>
         <author>floweunoia</author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488233059</link>
         <description><![CDATA[<p>Kiedy świat zniknął spod oczu neonów i wyłonił z chmury zamglonych twarzy, wyrwał ze stłumionych głosów, tysięcy, a może zaledwie parunastu oderwanych od ziemi umysłów, Maciej znów znalazł się pod kopułą mroku i drobnych świateł nocy. Niby nic nie uległo zmianie, a jednak poczuł to wyzwalające uczucie – już nic nie będzie takie samo. Może właśnie na to zasługuje.</p><p><em><sub>Milena</sub></em></p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:23:43 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488233059</guid>
      </item>
      <item>
         <title>VIII</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488233799</link>
         <description><![CDATA[<p>chwiejnym krokiem pokonuję schody</p><p><br/></p><p>walę w drzwi aż uchylają się na kilka centymetrów za drzwiami wiem kto jest wiem ale nie wyłania się nie widzę</p><p><br/></p><p>niech spojrzy mi w oczy niech powie wprost musi zrozumieć dlaczego tak jest jak było</p><p><br/></p><p>daj mi szansę błagam pogadajmy wyjaśnijmy to wszystko było dla ciebie&nbsp;</p><p><br/></p><p>idź już sobie bo wzywam policję</p><p><br/></p><p>jebane psy padam na posadzkę wszystko wokół wiruje ale musi zrozumieć opadam z sił mokra strużka spływa po nodze&nbsp;</p><p><br/></p><p>maciek to ty ze mną zerwałeś&nbsp;</p><p><br/></p><p>drzwi zostają zamknięte&nbsp;</p><p>łapię równowagę i ja pierdolę już nigdy w moim życiu nie może być miłości&nbsp;</p><p><br/></p><p>4:33 13.06.2025</p><p>świta</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:24:38 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488233799</guid>
      </item>
      <item>
         <title>X.Wheel of fortune </title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488234810</link>
         <description><![CDATA[<p>Zmęczyłem się wczoraj. Kazali mi w pracy coś robić, co dzień to samo. Kawusia dla szefowej, umówienie jej na botoks. Jeżeli jej policzki wypełni ta toksyna botulinowa, to może i mnie kiedyś napełni mnie mój situationship.</p><p>Nie mogę już. Owocowe czwartki, dzień pizzy, dzień serowowania niby pizdeczki, ale doceni to tylko Aga z HR bo obejrzała raz drag race. Wszystko jak z jakiegoś kiepskiego harmonogramu radości, a ja zapisuje w nim kolejne spotkania.</p><p>Postanowiłem wybieram się na coffee rave. Musi się coś zmienić. Może w tej tezie o mojej trzeźwości poznam kogoś lepszego.</p><p>Wchodzę do “Czarnego Wilczura”, zamawiam przelew&nbsp; etiopski, palony nad czarnym drewnem magnolii niskiej. Otaczają mnie ludzie, muzyka przygrywa, a ja lekko pogrywam nogą w rytm. Czuję się jak na owocowym czwartku w korpo&nbsp; wokół mnie pełnoprawna sałatka owocowa. Tylko ja&nbsp; jakiś zgniły ciepły owoc.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:25:46 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488234810</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488235101</link>
         <description><![CDATA[<p>XII - The Hanging Man</p><p><br/></p><p>W łazience jest ciszej. Muzyka pulsuje w ścianach stłumiona i tylko rury szumią, a Maciek widzi wodę w nich, jak go otacza. Oblewa, kiedy nachyla twarz nad brudną umywalką i nabiera zimnej wody w dłonie. Białe ściany malowane błyszczącą farbą olejną klienci baru zapisali swoimi myślami. Próbuje je przeczytać, jego wzrok skacze od jednego napisu do drugiego, ale litery chwilowo nie układają się w słowa i może to przez to, że oczy szczypią od wody, a może od czegoś innego. Lustro nad umywalką jest rozbite. Mimo to patrzy, z nadzieją, że rozpozna osobę, po drugiej stronie. Tylko że szkło roztrzaskane jest dokładnie na wysokości oczu, a oczy to przecież okna duszy czy coś takiego, myśli. Coś każe mu jednak dotknąć lustra. Wygrzebać ostry kawałek szkła, jakby sięgał do wnętrza samego siebie. Z palca leci krew, ale pozwala jej kąpać.</p><p><br/></p><p>Zosia</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:26:10 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488235101</guid>
      </item>
      <item>
         <title>VI - The Lovers</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488236711</link>
         <description><![CDATA[<p>Siedząc na schodkach prowadzących do zamkniętego już gabinetu kardiologicznego, spojrzał na telefon, chcąc sprawdzić godzinę. Zamiast tego odblokował go i wszedł w SMSy, a potem w wciąż nie usuniętą długą konwersację. Powinien ją usunąć i w zasadzie przysiągłby, że zrobił to już przynajmniej trzy razy. <br><br>Prześledził wiadomości, zaczynając od szorstkiego pożegnania, wyżej, spore akapity, otwartej rozmowy, wyżej masywna ściana tekstu, która spokojnie zajęłaby kilka screenów. Wytłumaczenie dlaczego tak a nie inaczej, że to nie ty, tylko ja, że to mega trudne, ale nie mogę tak dłużej, bo męczymy się ze sobą i nie pasujemy do siebie, że przepraszam, że chyba nie jestem gotowy na stały związek, ale to moja wina, bo mam takie lęki a nie inne, i chyba warto z tym iść do psychologa, ale jeszcze nie wiem. <br><br>Załatwił to wyjątkowo dojrzale i odpowiedzialnie, w końcu teraz tak się to robiło i było to dużo bardziej produktywne. Ale im dłużej o tym myślał, tym bardziej żałował, że nie wylał z siebie wiadra jadu i nie wykrzyczał wszystkiego co było z nimi nie tak.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:28:05 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488236711</guid>
      </item>
      <item>
         <title>XI</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238501</link>
         <description><![CDATA[<p>Maciek wbił do przypadkowego pomieszczenia gdzieś na tyłach budynku, w którym znajdował się klub. Miejsce wyglądało na sypialnię, przy ścianie było łóżko na którym ktoś siedział, nie do końca było widać kto, wzrok Maćka był dość rozmazany przez te wszystkie drinki. Spróbował przetrzeć oczy. Teraz na łóżku siedziały dwie osoby. Przetarł oczy znowu. Teraz było ich pięć. Trzy. Dziesięć. Ilość łóżek też się zmieniała.</p><p>– Ej kim ty wgl jesteś? Czy jesteście?</p><p>Odezwało się jakieś tysiąc głosów jak chór w kościele.</p><p>– Jesteśmy, literalnie, najlepszym co mogło ci się przytrafić Maciek.</p><p>– Super, tylko skąd znacie moje imię?</p><p>– Ej no, przecież się znamy! Praca, studia, ten klub. W zasadzie co druga osoba którą widzisz to ktoś z nas. Razem tworzymy… LEGENDARNY ULTIMATE POLIAMORYCZNY ZWIĄZEK EVEEER. I przyjmujemy nowych członków. To twój znak btw, chcemy przyjąć ciebie.</p><p>– No nie wiem, niedawno zerwałem i trochę nie chcę tak szybko w nic wchodzić.</p><p>– Ok, valid. Kontrargument: tu będzie inaczej. Lepiej. Nie musisz się zbyt przywiązywać do kogokolwiek ani nic. No daleeej nawet *ty* na to zasługujesz.</p><p><br></p><p>I potem Maciek powiedział “no ok” i był trochę szczęśliwszy niż przed chwilą. Może, idk.</p><p><br></p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:30:22 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238501</guid>
      </item>
      <item>
         <title>XVIII the moon</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238774</link>
         <description><![CDATA[<p>Był już po kilku głębszych a impreza trwała w najlepsze, jakby jego obecność nie miała znaczenia. Każdy miał swoje życie, wartości, którymi się kierował, no i oczywiście poukładane relacje romantyczne.</p><p>Oprócz niego. Wierzył, że jego situationship będzie miało jakiś głębszy sens, może by się w końcu ustatkował, ale nie - cóż za (nie)zaskoczenie.</p><p>Oczywiście, że się bał samotności , ale nie dawał tego po sobie poznać, w końcu… jako ekstrawertyk nie miał zamiaru pokazywać swoich słabości.</p><p>Musiał wyjść ze środka, czuł jak szumi mu w uszach, a w <em>Hahu</em> robiło się zbyt gorąco. Ślepo kracząc przed siebie wyszedł z klubu i oparł się o ścianę budynku.</p><p>Nocne powietrze uderzyło go w twarz, z ulgą że ma czym oddychać. Wyciągnął paczkę z przedniej kieszeni i zapalił papierosa.</p><p>— To jest właśnie studenckie życie - rzekł, zaciągając się po raz kolejny.</p><p>Rozejrzał się wokół siebie i myślał, że się pomylił, ale nie. Przed nim stała jego situationship z kolejną osobą, która jest tak samo naiwna, a jednak tak różna i wtedy uświadomił sobie jedno</p><p>— Jebany piątek trzynastego — zaciągnął się ostatni raz, a potem cisnął niedopałek o podłogę i wszedł z powrotem do środka.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:30:45 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238774</guid>
      </item>
      <item>
         <title>IV / The Emperor, Maciej</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238783</link>
         <description><![CDATA[<p>Chrzęst złamanej szczęki stłumiło siarczyste przekleństwo i jęki stojących wokół ludzi.</p><p>Gapie zgromadzili się pod ścianą pubu, postanawiając zachować bezpieczną odległość, ale i miejsca w pierwszym rzędzie, w razie gdyby sytuacja miała przybrać jakiegoś interesującego twistu.</p><p>Nikt nie wiedział, skąd wzięli się mężczyźni i dlaczego postanowili pobić się na brudnej od moczu i popiołu kostce brukowej przed śmierdzącym pubem, ale to zrobili.</p><p>Maciek siedział w środku, kiedy doszły go odgłosy chamskiej bijatyki. Towarzystwo, któremu właśnie postawił kolejkę, zerkało na niego całkiem znacząco. Był wśród nich najstarszy, i choć nikt tak naprawdę nie oczekiwał od niego żadnej interwencji i on sam też się do niej nie poczuwał, postanowił wstać i zobaczyć, co takiego ciekawego działo się na zewnątrz.</p><p>— Zajmę się tym — rzucił do znajomych na odchodnym.</p><p><br></p><p><br></p>]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads-usc1.storage.googleapis.com/3981069703/382b6ec01e61c0a520cd1ff6596c6069/IMG_7039.jpeg" />
         <pubDate>2025-06-12 12:30:45 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488238783</guid>
      </item>
      <item>
         <title>0 - The fool</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488239548</link>
         <description><![CDATA[<p>Maciek nigdy wcześniej nie uznawał przeznaczenia, nie czytał horoskopów, nie wiedział nic o astrologii, ale zawsze coś go w nich pociągało, wręcz przyciągało. Zwłaszcza wtedy gdy jego życie przestawało mieć sens. I właśnie teraz tak było. </p><p><br></p><p>Trzydziestka na karku, kolejne lata na studiach, a do tego zakończył relacje, której nie potrafił nawet określić. Przestawał widzieć w tym wszystkim sens. Zagubił się. Nie wiedział czego chce, czego potrzebuje. Chciał wolności i swobody, jednocześnie pragnąc miłości i bliskości.</p><p><br></p><p>Tamtego dnia, w piątek trzynastego, zmierzał przed siebie, nie wiedział dokąd, ale poczuł, że musi - chciał dostać jakiś znak, co ma robić dalej. Ale może nie chodziło o to, by znać kierunek. Może wystarczyło ruszyć z pustymi rękami, mając tylko siebie.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:31:36 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488239548</guid>
      </item>
      <item>
         <title>I</title>
         <author></author>
         <link>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488239797</link>
         <description><![CDATA[<p>Od ulicy pełnej barów i neonów dzielił go krok. Stał na krawędzi świetlistej kałuży, padającej z latarni, czy innej gwiazdy pod którą się narodził. Po chwili przestąpił ją i od teraz jego obcasy stukały po bruku w rytmie nut z playlisty "getting over your ex at the bar aesthetic". Pierwszy utwór: I will survive</p><p>Po kolei wciągały go wrota barów, ciemne portale do innych światów. W każdym z nich z nad lady czy pod sięgał po składniki swej włsnej mikstury. </p><p>Kostka cukru</p><p>Pióro kruka</p><p>Disco kula</p><p>z kajdan klucz</p><p>Słone łzy zebrane w nowiu</p><p>I aperol spritz</p><p>Kiedy wymiesza ją dokładnie w rytualnym tańcu - zaklęcie dopełni się. Po tym, jak zakocha się dziś w hulaszczej nocy, tej oryginalnej femme fatale, przyjdzie jutrzenka. I on nocy powie, że ma studia na 8, kurs:  miłosne utopie - i że musi odejść. Takie mu kości rzucił los. Jest istotą magiczną, ulotną. Studentem.</p><p><br></p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2025-06-12 12:31:58 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/marvelousmaybug/otl1z5oqfyxjw82s/wish/3488239797</guid>
      </item>
   </channel>
</rss>
