<?xml version="1.0"?>
<rss version="2.0">
   <channel>
      <title>Standardy Ochrony Małoletnich by Kala Zawistowska</title>
      <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7</link>
      <description></description>
      <language>en-us</language>
      <pubDate>2024-09-17 19:43:11 UTC</pubDate>
      <lastBuildDate>2024-09-17 20:06:15 UTC</lastBuildDate>
      <webMaster>hello@padlet.com</webMaster>
      <image>
         <url></url>
      </image>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124272618</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/039283254219d868126008c6c7fc1ea0/SOM_1.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:51:27 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124272618</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124272884</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/d5f32ef41342a7557cb30f61a3687a36/SOM_2.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:51:41 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124272884</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273155</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/c38abc128f7e980531c330b3f96a1dd5/SOM_3.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:51:55 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273155</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273311</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/1ba6b8b3f64cba685d21c0aad850c2d5/SOM_4.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:52:06 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273311</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273498</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/7268fd4b0032d638f3a1892055a95a0c/SOM_5.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:52:16 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273498</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273899</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/16ceadf99324fb8ecbad2a5fbaa4efa8/SOM_6.png" />
         <pubDate>2024-09-17 19:52:31 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124273899</guid>
      </item>
      <item>
         <title></title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124276573</link>
         <description><![CDATA[]]></description>
         <enclosure url="https://padlet-uploads.storage.googleapis.com/2684538274/c411078fc506034172c25236bfe5a02c/Polityka_ochrony_dzieci_przed_krzywdzeniem_PM_31.doc" />
         <pubDate>2024-09-17 19:54:37 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124276573</guid>
      </item>
      <item>
         <title>Bajka terapeutyczna - 1</title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124282712</link>
         <description><![CDATA[<p><strong>„Strach ma wielkie oczy”</strong></p><p><strong>&nbsp;</strong></p><p>Nowy, ładny dom cieszył Filipa. Nareszcie miał swój pokój – ładne meble i ustawione tylko jego książki i zabawki. No i łóżko – jak prawdziwy wóz strażacki ze światłami, kołami <br>i kierownicą. Wszystko takie jego. Gdyby tylko mógł zaprosić do niego Bartka – przyjaciela z dawnego przedszkola. Co prawda obiecał go odwiedzić w wakacje i przyjechać wtedy na dłużej, ale do lata było jeszcze tyle czasu. Najpierw jesień, potem zima i wiosna, <br>a dopiero wtedy lato. Razem wybudują szałas, pojeżdżą na rowerach.</p><p>"To przecież całe wieki, jak mówiła jego babcia Fela, czyli bardzo długo" – myślał chłopiec.</p><p>Filip przypomniał sobie o skrzacie domowym i zastukał palcem w ścianę trzy razy. To był sygnał, po którym stworek wychodził z norki, którą górnolotnie nazywał domkiem.</p><p>W każdym domu mieszka taki ludek, tylko nie wszyscy o tym wiedzą. Filip przypadkowo odkrył jego istnienie, gdy przeprowadzali się ze starego domu. Zdenerwowany skrzat wyszedł wówczas z ukrycia i krzyczał, że szuka swoich rzeczy, wszędzie bałagan, że chce się już wyprowadzić. Filip pomógł mu znaleźć wygodne miejsce w nowym domu i od tamtego czasu zostali kumplami. Co z tego jednak, skoro skrzaty siedzą w domu, są nerwowe i nie chodzą do szkoły. W nowej klasie Filip musiał poradzić sobie sam, bez znanych dobrze kolegów, no i oczywiście Bartka.</p><p>– Nie panikuj, wiesz, ja się ciągle przeprowadzam – trochę wymądrzał się skrzat. <br>– Pamiętam, jak sto lat temu przeprowadziłem się ze wsi, z dużego dworku do miasta <br>do kamienicy.</p><p>– A co to jest dwór? – pytał Filip. – O czym ty w ogóle mówisz?</p><p>– Wiem, co mówię. Dwór to duży dom z kolumnami przed drzwiami wejściowymi. <br>Było w nim wygodnie i przestronnie. Lubiłem wieś, zwierzęta, ot na przykład mysz Teofila. Poczciwa mysz, och. Przyjaźniliśmy się, pamiętam. A tu twoja praprababka zamarzyła sobie o mieście. Kamienicy jej się zachciało. Wyobrażasz sobie przeprowadzkę sto lat temu – bez samochodów, telefonów. Koszmar. Dwieście lat temu też nie było łatwiej.</p><p>– Może i tak – przerwał mu Filip i dodał, że się przeprowadził, a teraz ma problem <br>z pójściem do nowej grupy i dodał: – Łatwo ci mówić, nie chodzisz do przedszkola. <br>Nie spotykasz tam kolegów. Nie wiesz, jak to jest wejść do sali i nikogo nie znać.</p><p>– Wiem, nie wiem. Od tej właśnie myszy Teofili słyszałem, że w przedszkolu jest bardzo fajnie. Jej ciotka mieszkała w przedszkolu. Przez wiele lat cieszyła się dobrym zdrowiem <br>i wychowała liczne potomstwo.</p><p>Filipa jakoś to nie pocieszało. Co ma wspólnego mysz, jej ciotka, a nawet liczne potomstwo z nim – przedszkolakiem. Przecież on nie będzie tam siedział pod miotłą, tylko chce się uczyć, bawić i mieć kolegów.</p><p>– Strach ma wielkie oczy – pocieszał nadal skrzat. – Wiesz, zajdziesz, usiądziesz <br>i wszystko się jakoś ułoży.</p><p>Mieli już kończyć rozmowę, gdy do drzwi zapukała mama. Skrzat jak zwykle wskoczył <br>do norki. Mama przypominała Filipowi, że powinien się spakować i iść spać, bo jutro wstaje do przedszkola.</p><p>– Jutro pójdziemy razem – mówiła mama. – Zaprowadzę cię. Poznasz nowych kolegów.</p><p>– Boję się, mamo – martwił się Filip. Nigdy nie zmieniałem przedszkola – nie zmieniałem grupy.</p><p>– Zobaczysz, w tamtym przedszkolu umiałeś znaleźć kolegów, w tym też ci się uda <br>– mówiła mama, choć pewnie sama też się obawiała.</p><p>Filip spuścił głowę i nic już więcej nie powiedział. Jutro było nieuniknione. Gdy mama wyszła, skrzat znowu wyskoczył.</p><p>– Wiesz – krzyknął. – Mam genialny pomysł. Pójdę z tobą do przedszkola. Schowam się w plecaku i w razie czego będę udawał zabawkę.</p><p>– Jeszcze ciebie tam brakowało. W czym ty mi możesz pomóc? – powiedział trochę niezbyt grzecznie Filip.</p><p>– Mogę to dla ciebie zrobić. Mam 300 lat i wiem, co mówię, nawet jeśli przyjaciel czasem jest dość nieuprzejmy, jak ty przed chwilą.</p><p>– Przepraszam, skrzacie. Masz 300 lat, a mówiłeś, że 200. Zmyślasz, skrzacie? <br>– dopytywał Filip.</p><p>– Oj, wtedy mnie trochę zaskoczyłeś. Po prostu zdenerwowałem się i nie udało mi się policzyć, choć umiem. Tak, raczej umiem – usprawiedliwiał się ludek.</p><p>– A ty chodziłeś do jakiegoś przedszkola? – pytał Filip.</p><p>– Nie wiem, nie pamiętam. Ale właściwie to ja wszystko umiem i wiem.</p><p>– Dobrze, już dobrze skrzacie, możesz ze mną pójść – zgodził się Filip i rano razem poszli do przedszkola. Ludek schował się w jego plecaku między misiem a jabłkiem w specjalnym pudełku, żeby nic mu się nie stało.</p><p>&nbsp;</p><p>***</p><p>&nbsp;</p><p>W nowym przedszkolu wszystko było inne – inna sala, inny korytarz, inne dzieci, no i inna pani. Tamta była starsza i niższa, no i nie miała okularów. Gdy Filip wszedł i na wszelki wypadek spuścił głowę idąc do wskazanej ławki, wszyscy przyglądali mu się <br>z zaciekawieniem. Potem usiadł, wyciągnął swoje rzeczy i małe pudełko ze skrzatem. Znalazł się w ławce z Adasiem. Gdy skrzat go zobaczył, pomachał aprobująco głową, czyli dał znak, że Adaś jest w porządku. Poznał jeszcze innych kolegów. Jeden z nich nawet poczęstował go ciastkami, a inny w okularach powiedział, że zaprosi go na urodziny, jak mu mama pozwoli. Pani też była miła i obiecała Filipowi, że mu pomoże w tym, aby dobrze czuł się w nowym przedszkolu.</p><p>– A widzisz, synku. Teraz dużo zależy od ciebie. Jeżeli będziesz koleżeński, będziesz miał wielu kolegów. Koleżeński czyli pomocny, grzeczny i nieprzemądrzały – powiedziała to mama i odetchnęła z ulgą, bo też obawiała się pierwszego dnia w nowym przedszkolu, choć nie mówiła o tym Filipowi, żeby go nie straszyć.</p><p>„Strach ma wielkie oczy.” – pomyślał Filip i zasnął już znaczniej spokojny niż poprzedniego wieczoru.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2024-09-17 20:00:05 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124282712</guid>
      </item>
      <item>
         <title>Bajka terapeutyczna - 2</title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124285299</link>
         <description><![CDATA[<p><strong>„Wielka zielona złość”</strong></p><p><strong>&nbsp;</strong></p><p>Przedstawiam Tomka, który rozwiązał zagadkę złości. Czym ona jest? Co z nami robi? Dlaczego jest tak głośna i nieprzyjemna? I najważniejsze… jak sobie z nią poradzić?</p><p>Nad domem małego Tomka właśnie zachodziło słońce, a okoliczne ptaki zlatywały się na gałęzie drzew, aby zapaść na nich w spokojny sen. Tomek zwykle o tej porze również układał się do snu. Tego dnia jednak wyjątkowo źle się czuł. Wszystko przez to, że jeszcze przed chwilą bardzo się złościł, krzyczał na mamę, kopał zabawki i rzucał kredkami po całym pokoju. W tej złości powiedział nawet swojemu tacie, że go nie lubi. A przecież to nieprawda. Tomek bardzo kochał mamę i tatę, a teraz oni byli przez niego smutni. Lubił też swoje zabawki, ale niestety po takim zachowaniu kredki się połamały, a autka porysowały o kant stolika.</p><p>Tomek nie mógł zasnąć bo bolała go głowa, a serce wciąż biło bardzo mocno. Tak bardzo chciał wiedzieć, co takiego wydarzyło się w jego ciele, co kazało mu tak się zachowywać. Smutny chłopiec wyciągnął z szafy stare pudełka po zabawkach i zbudował z nich robota. Połamanymi kredkami udało mu się narysować robotowi oczy i buzię. Przed snem postawił robota na szafce tuż obok swojego łóżka i w myślach cichutko prosił i rozwiązanie tej zagadki.</p><p>Gdy wydawało mu się, że już smacznie zasypia, usłyszał cichy głos.</p><p>-Tomku, Tomku, otwórz oczy i popatrz tutaj.</p><p>Okazało się, że z nocnego stolika woła go pudełkowy robot. Na jego brzuchu pojawił się ekran, a narysowana kredkami buzia ruszała i się i mówiła.</p><p>-Za chwilę na ekranie będziesz mógł zobaczyć, co działo się dziś w twoim ciele.</p><p>Tomek szybko zrozumiał, że spełniło się wypowiedziane przed snem życzenie. Usiadł wygodnie i z wypiekami na buzi zaczął się przyglądać ekranowi na pudełkowym robocie.</p><p>Na początku zobaczył tam scenę, która wydarzyła się dziś rano w piekarni. Tomek poszedł kupić bułki, ponieważ chciał przygotować śniadanie dla mamy i taty. Kiedy już wybrał najsmaczniejsze i najświeższe, okazało się, że nie może ich kupić, ponieważ zgubił po drodze pieniądze. Pewnie wypadły mu z kieszeni gdy spieszył się na przejściu dla pieszych. Smutny i zły Tomek rzucił na podłogę papierową torebkę, do której miał zapakować bułki i kopnął ją w kąt piekarni. Na to usłyszał głos pani sprzedawczyni:</p><p>– Chłopcze, co to za zachowanie, natychmiast przestań i wyjdź ze sklepu.</p><p>Tomek nie zdążył nawet wytłumaczyć pani co się stało. Na ekranie pudełkowego robota pokazało się w tym czasie serce Tomka, które zaczęło bić szybciej niż zwykle, na dodatek zdawało się, że trochę nierówno. Krew w żyłach popłynęła tak szybko, że zrobiły się one ogromne i spuchnięte, a w mózgu zaświeciło się mnóstwo światełek, które zaczęły mrugać intensywnie jedno po drugim. Najdziwniejsze było jednak to, że tuż pod sercem pojawiła się mała, zielona plamka. Tomek nie miał pojęcia co to takiego.</p><p>Pudełkowy robot pokazał na ekranie kolejną sytuację. Tym razem Tomek był w szkole na lekcji plastyki. Pani poprosiła ich o namalowanie najpiękniejszego wspomnienia z wakacji. Chłopiec postanowił namalować zachód słońca, który tak bardzo mu się spodobał, gdy był z rodzicami nad morzem. Obraz był już prawie gotowy, ale trzeba było jeszcze zmieszać farbę czerwoną z żółtą, aby uzyskać ten niesamowity kolor. Tomek robił to bardzo ostrożnie, ale mimo wszystko niechcący zamoczył koniec pędzelka w czarnej farbie i na obrazie pojawiła się ciemna plama. Tomek tak bardzo się starał, a teraz wiedział, że pani z pewnością nie spodoba się jego dzieło. Zdenerwowany rzucił na stół pędzel, który uderzył w kubeczek i wylał cała wodę. Zanim zdążył wytłumaczyć pani dlaczego tak się stało, usłyszał:</p><p>-Tomku, co to za zachowanie! Proszę natychmiast posprzątać i usiąść na karę na krzesełku z tyłu sali.</p><p>Pudełkowy robot znów pokazał na ekranie co w tym czasie działo się w ciele Tomka. Serce znów zabiło mocniej, krew zaczęła pędzić w żyłach, a w mózgu migotało mnóstwo świateł. Zielona plama pod sercem stawała się coraz większa, ale ani robot, ani sam Tomek nadal nie wiedzieli czym ona jest.</p><p>Po chwili na ekranie wyświetlił się obraz pokazujący popołudniową zabawę Tomka w domu. Budował on z klocków wielki zamek z murem obronnym. Budowla była już prawie gotowa i Tomek już miał wołać rodziców, by pochwalić się im swoim dziełem, ale okazało się, że do ukończenia dzieła brakuje jednego klocka. Tomek szukał go przez chwilę, ale nie mógł znaleźć. Prawdopodobnie wpadł pod szafę lub łóżko. Tomek był zawiedziony, że nie udało się dokończyć zamku i nie może się pochwalić rodzicom. Rozzłoszczony kopnął niedokończony zamek i wszystkie klocki rozsypały się po pokoju. Hałas usłyszał tata Tomka, który przybiegł do jego pokoju i stanowczo powiedział:</p><p>-Tomku, nie wolno się tak zachowywać. Proszę mi oddać wszystkie swoje klocki. Schowam je skoro nie potrafisz się nimi bawić. I natychmiast odejdź przemyśleć swoje zachowanie!</p><p>Na ekranie pudełkowego robota znów pojawiło się bijące mocno serce, migoczące światła i pędząca w żyłach krew. Widać było też zieloną plamę, jednak tym razem rosła ona tak szybko, że po chwili nie mieściła się już z małym ciele Tomka i musiała wydostać się na zewnątrz. To właśnie wtedy chłopiec zaczął głośno krzyczeć, mówić przykre rzeczy tacie, machać rękami, tupać, skakać, płakać.</p><p>Dzięki pudełkowemu robotowi mógł jednak posłuchać, co zielona plama ma mu do powiedzenia.</p><p>-AAAAAAA!!!!- odezwała się głośno- Jestem Zielona Złość i przez wszystkie dzisiejsze wydarzenia jestem już tak wielka, że musiałam się wydostać i pokazać wszystkim. To właśnie przeze mnie – przez Wielką Zieloną Złość tak krzyczałeś, tupałeś i kopałeś.</p><p>Tomek słuchał Wielkiej Zielonej Złości i doskonale rozumiał jej słowa. Bardzo chciał jednak wiedzieć co mógłby zrobić, żeby złość nigdy więcej tak nie urosła.</p><p>-Jak mam sobie z tobą poradzić, nie chcę byś była taka wielka, nie lubię krzyczeć do mamy i taty- mówił Tomek.</p><p>-Jest na to sposób- odpowiedziała Wielka Zielona Złość- Za każdym razem, gdy coś cię dziś zdenerwowało, ja pojawiałam się tuż pod twoim sercem. Bardzo chętnie bym sobie poszła, ale słyszałam tylko „przestań”, „odejdź”, „uspokój się”. Następnym razem, gdy poczujesz złość i ktoś ci każe odejść bez słowa powiedz głośno „Poczekaj, posłuchaj mnie” I wytłumacz dlaczego się zezłościłeś. Możesz mówić przy tym nieco głośniej, możesz mieć groźną minę, zmarszczone czoło, zaciśnięte pięści, możesz, bo tak właśnie wygląda złość. Pamiętaj, nikt nie może ci wtedy kazać odejść bez słowa. Ale ty też musisz przestrzegać pewnej zasady. Nie wolno ci robić nic, co mogłoby kogoś zranić. Wystarczy, że mocno ściśniesz coś w dłoni lub uderzysz pięścią w miękką poduszkę, a zobaczysz, poczujesz się lepiej. Teraz już znikam, ale proszę, nie pozwól mi więcej tak urosnąć.</p><p>Tomek obudził się rano i dokładnie pamiętał wszystko co zobaczył na ekranie pudełkowego robota oraz wszystko, co powiedziała mu Wielka Zielona Złość. Nie był pewien czy działo się to naprawdę, czy tylko mu się przyśniło. To jednak nie miało znaczenia. Słowa Wielkiej Zielonej Złości były tak mądre, że Tomek będzie o nich pamiętał nawet gdyby okazały się tylko snem. Uśmiechnął się do stojącego na szafce pudełkowego robota i wstał z łóżka, aby rozpocząć nowy dzień. Gdy poczuje, że pod jego sercem pojawia się złość, będzie już wiedział co z nią zrobić.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2024-09-17 20:02:23 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124285299</guid>
      </item>
      <item>
         <title>Bajka terapeutyczna - 3</title>
         <author>kz260487</author>
         <link>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124288038</link>
         <description><![CDATA[<p><strong>„O wesołym i smutnym żółwiu”</strong></p><p><strong>&nbsp;</strong></p><p>W pewnej nadmorskiej osadzie mieszkały dwa żółwie. Na jednym końcu osady mieszkał żółw wesoły, który był zawsze uśmiechnięty. Na drugim końcu osady mieszkał żółw smutny, który był wiecznie zmartwiony. Wesoły żółw rano, gdy tylko otworzył oczy od razu się uśmiechał ucieszony nowym dniem. „O jaki piękny dzień się zaczyna, na pewno spotka mnie coś miłego i wspaniałego.” Wesoły żółw z uśmiechem wstawał z łóżka i szedł do łazienki. W łazience zawsze spotkał w lustrze wesołego „gościa”, z którym śmiał się na głos, a czasem nawet śpiewał. Następnie szybko się ubierał. Nakładał buty, kurtkę i wychodził na codzienny żółwi spacer, na który nigdy się nie spóźniał. Na podwórku spojrzał w niebo i uśmiechnął się do słoneczka mówiąc: „ O, jaka piękna i słoneczna pogoda. Wspaniale, że jestem żółwiem i tak wolno chodzę. Będę mógł do woli podziwiać piękne krajobrazy.”<br>Tymczasem na drugim końcu osady budził się żółw smutny. Ledwie otworzył oczy zaczął się zamartwiać: „I znowu zaczyna się dzień. Trzeba wstawać. Na pewno przydarzy mi się coś złego i strasznego.” Wstając z łóżka przewrócił się i omal nie złamał nogi. W łazience wystraszył się smutasa, którego zobaczył w lustrze. Spojrzał na zegarek i zobaczył, że już się spóźnił na żółwiowy spacer. Zaczął się szybko ubierać i urwał mu się guzik. Zaczął nakładać buty i pękło mu sznurowadło. Wściekły wyszedł z domu. Spojrzał w niebo i stwierdził: „Pewnie zaraz będzie padać. Ojej, ja tak wolno chodzę. W tym tempie będę spacerować do wieczora. Jak to strasznie być żółwiem”.</p><p>Oba żółwie idąc w żółwim tempie, jeden z jednej strony osady, drugi z drugiej strony osady, spotkały się w jej środku. Wesoły żółw zobaczył z daleka krewniaka i krzyknął do niego: „Co słychać przyjacielu?” Smutny żółw odparł mu na to: „Oj, nic dobrego. Jak zwykle dzień zaczął się strasznie. Wstając z łóżka o mało nie złamałem nogi. Potem w łazience wystraszył mnie jakiś smutas w lustrze. Urwał mi się guzik i pękło sznurowadło, w dodatku będzie padać”. Nie chcąc już słuchać takich narzekań wesoły żółw wtrącił się: „U mnie jest zupełnie inaczej. Ja zacząłem dzień od uśmiechu. W łazience zastałem wesołego gościa w lustrze, z którym odśpiewałem hymn i wyszedłem na spacer wśród śpiewu ptaków. Mój przyjacielu, mam chyba lekarstwo na twoje smutki i niepowodzenia. Mimo, że mieszkamy na przeciwnych krańcach osady, to dzień zaczyna się dla nas tak samo. To, jaki będzie ten dzień, zależy od nas. Najważniejsze jest dobrze taki dzień zacząć. Ja budzę się zawsze z uśmiechem i od rana jestem przekonany, że będzie to wspaniały dzień. Jeśli chcesz się pozbyć swoich kłopotów, musisz również zaczynać dzień od uśmiechu. Aby ci to ułatwić, dam ci kartkę z narysowanym uśmiechem. Każdego ranka, jak tylko otworzysz oczy będzie ci przypomniała o uśmiechu”. Smutny żółw zdziwił się nieco radą wesołego żółwia: „Dziękuje ci wesoły żółwiu za prezent. Bardzo miło jest patrzeć, jak się uśmiechasz i cieszysz się życiem. Chciałbym bardzo tak optymistycznie patrzeć na świat”. Na co wesoły żółw utwierdził go w przekonaniu: „To bardzo dobrze, że chcesz zmienić smutek na uśmiech. Powieś kartkę z uśmiechem obok łóżka, a jutro rano spotkamy się w tym samym miejscu i opowiesz mi czy to działa”. Żółwie rozeszły się, każdy w swoją stronę. Wesoły żółw był bardzo szczęśliwy, że mógł pomóc przyjacielowi. Smutny żółw również był szczęśliwy, bo uwierzył w szansę zmiany swojego ponurego życia. Czy mu się uda? To zależy od uśmiechu.</p>]]></description>
         <enclosure url="" />
         <pubDate>2024-09-17 20:04:46 UTC</pubDate>
         <guid>https://padlet.com/kz260487/4vw9p4kn9vz4kml7/wish/3124288038</guid>
      </item>
   </channel>
</rss>
